niedziela, 31 lipca 2016

Kosmetyki, których nie kupię ponownie.


Każdemu zdarza się kupić kosmetyki, które niby są ok, ale z utęsknieniem czeka się na zobaczenie ich dna. Dzisiaj kilka takich "bubli", które pojawiły się w mojej kosmetyczce. 



Hej! Niestety ostatnio do mojej kosmetyczki trafiły produkty, które okazały się totalnym niewypałem. Niby nie są to buble, ale używając ich męczyłam się strasznie. Niech już będzie denko... 


Na pierwszy ogień idzie maseczka firmy Holika Holika, która znalazła się w Asian Box 2. Ogólnie lubię koreańskie maseczki, bo nie podrażniają mojej wrażliwej skóry. Jednak po otworzeniu tej maseczki uderzył we mnie bardzo silny zapach alkoholu. Patrząc na skład nie ma co się dziwić. Mimo wszystko maseczkę nałożyłam, ale po 30 sekundach musiałam ją szybko ściągnąć, bo cała twarz mnie szczypała i była zaczerwieniona. Pierwszy raz mi się zdarzyło, żeby koreański produkt tak na mnie podziałał. 

Tusz do rzęs z Kobo. Nie osypuje się, idealnie rozdziela rzęsy, pogrubia je i wydłuża. Normalnie ideał, poza jednym małym ale... Ta szczota tak kłuje powiekę, że samoistnie lecą mi łzy. Uczucie jakby tysiące małych igieł wbijało mi się w powiekę. Brr... 

Tusz do rzęs Pierre Rene. Niestety, ale klei rzęsy, zostawia grudki i osypuje się. Myślałam, że musi się trochę rozkręcić po otwarciu jak większość tuszy, ale nie, dalej jest to samo.

Woda rozświetlająca z Caudalie. Zachwalana dosłownie wszędzie, cena też niczego sobie, a jednak bubel. Z nią męczyłam się najbardziej, ponieważ śmierdzi. Dosłownie cuchnie. Spotykałam się na kilku blogach ze stwierdzeniem, że ma "specyficzny, ziołowy zapach". Nie. Ona po prostu wali tak, że kwiaty więdną. Jednak byłam dzielna i zużyłam do końca. Efektów niestety brak, nic z moją skórą się nie stało. Poświęcenie poszło na marne. 

Matowa pomadka z MUA. Lubię jak matowe pomadki mocno zastygają na ustach, bo wtedy mam pewność, że się nie rozmarzę. Ta pomadka zastyga tak mocno, że nie mogę swobodnie ruszać ustami... Po zjedzeniu czegokolwiek, zaczyna dosłownie kruszyć się od środka, zostawiając okropne grudki dookoła. A najciekawsze jest to, że z konturu ust, zmyć ją można dopiero dobrym płynem do demakijażu, bo inaczej jest nie do zdarcia.


Eyeliner od Kat Von D. Wychwalany przez zagraniczny i polski YT. Same dobre recenzje, a dla mnie bubel. Eyeliner sam w sobie jest cudowny, nie blednie, nie rozmazuje się, jest w pisaku z włosia i łatwo nim zrobić kreskę. Co jest więc nie tak? Jest beznadziejny dla osób które tak jak ja lubią przejechać eyelinerem kilka razy w jednym miejscu. Mam mocno asymetryczne powieki i muszę robić dużo poprawek, żeby dorównać jedno oko do drugiego. Niestety ten eyeliner szybko zastyga i w miejscu gdzie przejedziemy kilka razy aplikatorem formuła staję się "tępa" i kreska się "kruszy", a aplikator przestaje dozować produkt. Jeżeli ktoś potrafi jednym pociągnięciem namalować kreski, to będzie zadowolony z tego produktu. 

A Wy macie jakieś kosmetyczne niewypały? 


4 komentarze:

  1. Ja ostatnio jestem w miarę zadowolona ze wszystkich moich kosmetyków 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm miałam te maseczkę i mi się sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu pasuje coś innego. U jednych bubel, u innych KWC ;)

      Usuń