poniedziałek, 7 grudnia 2015

Recenzja palety cieni Too Faced

Zapraszam na słów kilka o matowej palecie Too Faced



Hej! Święta coraz bliżej, a czas ucieka jak przez palce. Niedługo możecie spodziewać się kilku propozycji na świąteczny manicure :) Jednak dzisiaj chciałam przybliżyć Wam paletkę matowych cieni marki Too Faced. Produkt składa się z 9 cieni zamkniętych w ślicznym, metalowym opakowaniu. 
To co mnie najbardziej zaskoczyło to to, że cienie są malutkie... ale z drugiej strony może w końcu uda mi się zdenkować coś z kolorówki. Trwałość cieni testowałam w różnych warunkach i jeżeli damy pod nie bazę to trzymają się na powiekach 10-12 godzin. Jestem pod wrażeniem, ponieważ maty na moich oczach zawsze się rolują. Cienie nie osypują się, nie ważą, za to bardzo łatwo się blendują. Trzeba uważać na pigmentację, ponieważ jest bardzo fajną i można łatwo przesadzić. Oglądałam filmik maxineczki na temat tego produktu i byłam w  szoku jak jej cienie się pyliły... U mnie tego nie ma, a na dodatek tak samo jak ona używam pędzli z zoevy. 










































Paleta podzielona jest na trzy "sekcje". Ja najczęściej korzystam z pierwszej, czyli Day. Heaven nakładam na całą powiekę, na załamanie Cashmere Bunny, a w zewnętrznym kąciku Sexpresso. Makijaż gotowy w 5 minut :)

Jak dla mnie to paletka jest obłędna. Kolory pasują mi w 100%, w końcu doczekałam się matów, które nie rolują się na moich oczach. Jedynym minusem jest cena, ponieważ produkt kosztuje aż 150 zł, ale muszę powiedzieć, że jest warta swojej ceny. Sexspresso podbiło moje serce :) 
Pozdrawiam A. 


1 komentarz:

  1. to też moje kolorki, ja mam czekoladkę i bardzo ją sobie chwalę :)

    OdpowiedzUsuń