środa, 28 października 2015

Meet Beauty Conference 2015





















Hej! Zapraszam na relację z Meet Beauty Conference. Identyfikator jeszcze na stare nazwisko :)


Hej! W sobotę miałam przyjemność uczestniczyć w konferencji Meet Beauty, która odbyła się w 
Warszawie. Sama organizacja była perfekcyjna. Żadnych opóźnień, sprawne rozdawanie identyfikatorów, pomocna obsługa, zapewnione wyżywienie i napoje. Cud, miód i orzeszki. Każda z marek organizujących warsztaty przygotowała również stoiska gdzie można było odebrać darmowe prezenty, ale także dać zrobić sobie makijaż, manicure hybrydowy oraz badanie skóry głowy i włosów. Trochę uciążliwe były kolejki, zwłaszcza ta do badania skóry głowy, w której stałam ponad godzinę, ale na szczęście w doborowym towarzystwie, więc czas zleciał szybko. Pomijam wpychanie się niektórych dziewczyn w kolejkę lub podchodzenie do obsługi stoiska i obwieszczanie jakiego prowadzi się "sławnego" bloga i że chce się być obsłużonym bez kolejki, a także dostać jak największą ilość gratisów. Pozostawię takie zachowania bez komentarza. Bardzo fajnie, że dziewczyny na stoisku Golden Rose dobierały kosmetyki indywidualnie do typu urody, żałuję tylko, że bardzo szybko zabrakło produktów do ust, które nie ukrywając po prostu kocham. Najbardziej ciekawiło mnie badanie skóry głowy i włosów, ponieważ nigdy nie miała wykonywanego takiego badania. Dostałam szampon oraz maskę dobrane bezpośrednio do moich problemów skórnych. 

Stoiska Pierre Rene oraz Olympus niestety nie miałam już czasu obejrzeć. Co do samych warsztatów to najbardziej muszę pochwalić Neo Nail, byłam już na wielu szkoleniach paznokciowych, więc nic nowego się nie dowiedziałam, ale jeżeli ktoś nie wiedział jak wykonać manicure hybrydowy, to po tych warsztatach może wykonać go śmiało. Przy biurku była zainstalowana kamera, więc każdy kto siedział w sali mógł bardzo dokładnie obejrzeć co robi stylistka paznokci. Panie bardzo chętnie i wyczerpująco odpowiadały na zadawane pytania. Miałam okazję zrobić zdjęcia wzorników, więc już upatrzyłam sobie kilka nowych kolorów do kupienia. 




Największym rozczarowaniem tej konferencji były dla mnie warsztaty makijażowe z Pierre Rene. Myślałam, że będzie to na zasadzie pokazania nam jak można tymi produktami wykonać różne makijaże na modelkach. Niestety myliłam się, ponieważ te warsztaty były po prostu reklamą firmy Pierre Rene i nie miały nas na celu nauczyć podstaw makijażu, lecz przedstawić produkty firmy. Wizażystka gdzieś tam z tyłu wykonywała makijaż na modelce, ale całą uwagę skupiała na sobie druga wizażytska, która przedstawiła nam historię firmy oraz konkretne produkty za pomocą prezentacji. Na stole leżały porozwalane kosmetyki oraz lusterka. Fajnie, że mogłyśmy wszystkiego dotknąć, sprawdzić kolor czy konsystencję, ale uważam że zachęcanie nas do wykonania samej sobie makijażu tymi produktami to już przesada. Każda z nas miała już wcześniej zrobiony makijaż i mi osobiście nie chciało się zmywać wszystkiego i nakładać od nowa, tymi bardziej że musiałam skupić się na tym co mówi wizażystka. Ale dobra, pomijam tą kwestię, bo może ktoś chciał przetestować te kosmetyki bezpośrednio na sobie. Tylko, że nie wyobrażałam sobie jak mam nałożyć używany przez kogoś błyszczyk, kredkę, albo tusz do rzęs. Przecież te kosmetyki były otwierane przez nieznane mi osoby,  a uczestniczyłam w ostatnim warsztacie, a to oznacza, że przede mną ponad 80 osób już korzystało z tych produktów... Nie chcę obrażać nikogo, ale pomimo tego, że koło mnie siedziały blogerki i vlogerki urodowe to jednak nie chciałam nakładać sobie po nikim kosmetyku. Nawet jeżeli już ktoś się zdecydował na wykonanie makijażu to graniczyło to z cudem, ponieważ oświetlenie w sali było tragiczne, panował półmrok i nie widziałam nawet na dłoni jaki jest odcień podkładu... Na sam koniec Pani z Pierre Rene zapytała nas czy jesteśmy zainteresowane jakimś produktem. Razem z dziewczyną obok (jako jedyne się odezwałyśmy) powiedziałyśmy, że ciekawi nas podkład, w moim przypadku Advance Lift, ponieważ ma ładny najjaśniejszy odcień. Wizażystka podała słoiczek dziewczynie obok, mnie pomijając, w sumie rozdała słoiczki wszystkim wokół, a gdy przyszła moje kolej usłyszałam "Niestety skończyły się już". Aha. Super. Podkładu już raczej nie kupię. Jednak najbardziej zażenował mnie konkurs na koniec. Wizażystka zadawała pytania, a ta osoba która się zgłosiła jako pierwsza przez podniesienie ręki odpowiadała. Do wygrania były kajale. Kajale brane ze stołu... Inna blogerka wygrała kajal, który chwilę przed tym testowałam sobie na dłoni. A gdybym miała chorobę skóry typu łuszczycę, albo po prostu nie umyła dłoni po skorzystaniu z toalety? Kosmetyki używane nie są złe i nie chodzi mi w tym momencie o to, że powinny być do wygrania pełnowymiarowe produkty. Kosmetyki używane można przecież zdezynfekować. Czemu w tym przypadku zabrakło dezynfekcji? Nie mam pojęcia. Jak dla mnie te warsztaty były niewypałem i żałuję, że się na nie zapisałam... 




Na konferencji można było brać również udział w wykładach i muszę powiedzieć, że wszystkie były bardzo dobrze przygotowane pod względem merytorycznym i wiele z nich wyniosłam. Całą konferencję oceniam na wielki plus. Jeszcze raz gratuluję organizatorom tak świetnego przygotowania imprezy. Czułam się tam niezwykle dobrze, no i poznałam bardzo fajne blogerki! Dziewczyny są niesamowite i mam nadzieję, że uda mi się z nimi jeszcze kiedyś spotkać :) 
















1 komentarz:

  1. Faktycznie warsztaty makijażowe nie do końca się udały, za to paznokciowe to była miazga ;)

    OdpowiedzUsuń